Bogatym Być, czyli Kobieta Zaradna Finansowo: Mój fundusz bezpieczeństwa

Mój fundusz bezpieczeństwa

Określenie "fundusz bezpieczeństwa" zyskuje ostatnio na popularności. Wystukując tą frazę w Google znajdziemy około 1 130 000 wyników wyszukiwania. Na czele wyników znajdziemy odnośniki do kolegów blogerów (APPFunds, FinanseDomowe), których blogi znajdziecie po prawej stronie okna tego forum. a których serdecznie pozdrawiam. Ilość wyników wyszukiwania świadczy niewątpliwie o rosnącej świadomości naszego społeczeństwa na temat potrzeby posiadania pewnej puli pieniędzy dostępnych od zaraz a jednocześnie pieniędzy w pewien sposób nietykalnych. Pisząc "nietykalnych" mam na myśli ograniczenie wydatkowania takiego funduszu do rzeczy pilnych.
Tym, którzy jeszcze nie spotkali się z tym określeniem przypomnę, że fundusz bezpieczeństwa to nasze zabezpieczenie finansowe na czarną godzinę, które powinno pokryć nasze wydatki przez 3 lub więcej miesięcy (np. w przypadku utraty pracy) lub pomóc nam przetrwać w innej trudnej sytuacji. To, ile pieniędzy zgromadzimy zależy od nas samych, myślę jednak, że im więcej ich będzie tym bardziej bezpieczni będziemy się czuć w trudnych i niepewnych czasach.
Aby stworzyć sobie fundusz na miarę naszych potrzeb należy przede wszystkim policzyć swoje wydatki, co wbrew pozorom wcale nie jest takie łatwe jeśli nie jest skrupulatnie kontrolowane np. poprzez zapisywanie przez 1 miesiąc wszystkich swoich wydatków (nawet tych najmniejszych). W przypadku gospodarstwa domowego wszystkie osoby powinny brać udział w zapisywaniu swoich wydatków. Na koniec miesiąca wydatki sumujemy a następnie mnożymy tą liczbę przez ilość miesięcy - myślę, że powinny być to minimum 3 miesiące. Oczywiście, w sytuacji kryzysowej nasze wydatki zapewne się zmniejszą, bo ograniczymy część przyjemności i zakupów - nasza lista, w tym przypadku, ma jednak pomóc nam oszacować nasze średnie potrzeby finansowe.
Kierując się tą zasadą stwierdziłam, że mój minimalny fundusz bezpieczeństwa (trzymiesięczny) powinien wynosić około 10 000-11 000 zł. Bez posiadania takiej kwoty ciężko byłoby mi spłacać kredyt  i jednocześnie normalnie funkcjonować. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że już wkrótce potrzeby finansowe mojej rodziny znacznie wzrosną, ponieważ wkrótce zostanę mamą i po urlopie macierzyńskim najprawdopodobniej będziemy zmuszeni zatrudnić nianię.




Zaczynam tworzyć swój fundusz od zera i dlatego zdecydowałam się na wzięcie pożyczki właśnie na ten cel. Nie jest to pożyczka oprocentowana, bowiem korzystam z dobrodziejstw pracy na etacie a pieniądze pochodzą z kasy zapomogowo-pożyczkowej. W ciągu następnych kilku dni mój fundusz powiększy się o kwotę 4000 zł (maksymalna kwota pożyczki), którą będę spłacała przez 10 kolejnych miesięcy. W ten sposób pieniądze będą już  rosły na moim koncie oszczędnościowym, a ja będę spłacać pożyczkę i dodatkowo odkładać kwotę minimum 100 zł miesięcznie na ten cel. Planując regularne odkładanie małych kwot na ten cel, bez zasilenia pieniędzmi z PKZP, trudno byłoby mi odłożyć w krótkim czasie satysfakcjonującą mnie kwotę. A kwota spłacanej raty zabierana jest automatycznie z mojej pensji (podobnie jak kredyt), co daje mi do dyspozycji mniej środków na moim koncie - można to nazwać wariacją zasady "najpierw płać sobie". Teraz kolejnym krokiem będzie dla mnie stworzenie funduszu z przeznaczeniem na określony cel taki jak remont, modernizacje, urlop czy inne udogodnienia.

15 komentarzy:

  1. Brawo! Wpadłaś na świetny pomysł z tą nieoprocentowaną pożyczką. Faktycznie, kaska powoli się powiększa i to znacznie szybciej, niż gdyby samodzielnie, powoli budować ten fundusz bez pomocy od "firmy". Dodatkowa stówka też pomoże. Nic, tylko życzyć wytrwałości :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj - każy pomysł jest dobry gdy prowadzi do celu. Moim celem pierwotnym było też posiadanie 3-krotnych miesiecznych wydatków. Jak je osiągnąłem to wyznaczyłem sobie kolejny cel 6-krotnych wydatków. Obecnie buduję ten etap, który chciałbym zakończyć w połowie przyszłego roku. Kolejnym celem będzie 10-krotność miesiecznych wydatków. Plan utworzenie do końca 2011 roku.

    OdpowiedzUsuń
  3. @ Paweł
    To był jedyny pomysł jaki mi wpadł do głowy żeby szybko powiększyć ten fundusz a jednocześnie nie zapłacić za to procentów.

    @ harmonogram milionera
    Też mam w planie powiększanie tej finalnej kwoty w późniejszym czasie. Te pieniądze będą bardzo ważne ale przy tym muszę pamiętać o pozostałych celach do osiągnięcia. Im więcej funduszy (celów) tym wyższa poprzeczka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki za wspomnienie mojego bloga:)
    A z nieoprocentowaną pożyczką, bardzo dobry i racjonalny pomysł.

    OdpowiedzUsuń
  5. Gwoli ścisłości: na hasło "fundusz bezpieczeństwa" jest aktualnie 2,530 wyników. Jak wpisujesz to bez cudzysłowia to pokazuje Ci oddzielnie wyniki zarówno dla "fundusz" jak i dla "bezpieczeństwa".

    Świetny pomysł z pożyczką, chociaż dla pracodawcy nie aż tak, bo Ty zarabiasz na odsetkach a on nie hehe.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla odmiany napiszę, że to bardzo dziwny pomysł. Sam korzystam z kas zapomogowo-pożyczkowych (o których wspominałem też na blogu) ale wg mnie taka kasa jest właśnie najlepszym 'funduszem bezpieczeństwa' - czyli wybieram z niej pieniądze tylko wtedy gdy mi są potrzebne.

    OdpowiedzUsuń
  7. @ yossarian
    Nie ma za co :-)

    @ Marcin
    Faktycznie. Dzięki za sprostowanie.
    Jeśli pożyczki nie wezmę ja to weźmie ktoś inny - a odsetki zasilają fundusz kasy a nie kieszeń pracodawcy.

    @ opiotr
    Pozwolę sobie nie zgodzić się z Tobą, bo np. u mnie w firmie nie dostajesz takiej pożyczki od ręki, często trzeba czekać (szczególnie w miesiącach letnich) nawet 2-3 miesiące na swoją kolej. Poza tym pieniądze pracują na moim koncie oszczędnościowym. Być może w Twojej firmie warunki są bardziej komfortowe.

    OdpowiedzUsuń
  8. Oczywiście masz rację, ja jednak piszę, że swojej praktyki - też zawsze zakładałem będę miał te pieniądze na koncie odsetki będą mi rosły itd. Niestety często kończyło się to tak, że trafiała się jakaś okazja czy dobra inwestycja a mając oczywiście gotówkę na koncie czemu bym miał nie skorzystać i więcej nie zarobić. A potem się okazywało, że nagle na coś naprawdę potrzebuję pilnie pieniędzy i cóż pożyczka wykorzystana do tego ileś miesięcy zostało do spłaty itd. Dlatego pieniądze z kasy zapomogowo-pożyczkowej ostatnio wybieram tylko wtedy kiedy naprawdę potrzebuję - jest to moje 'koło ratunkowe'. Wiadomo jak ktoś woli może na tych pożyczkach zarabiać czyli wziąć pieniądze i trzymać np. na oprocentowanym koncie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja traktuję fundusz bezpieczeństwa jako pieniądze absolutnie nietykalne - to tyle na razie w teorii. Zobaczymy co pokaże praktyka. Mam nadzieję, że okazję nie sprawią żebym zmieniła tok postępowania.

    OdpowiedzUsuń
  10. Fundusz awaryjny bardzo ważna sprawa. Pamietam, że jakiś czas temu nie byłem do niego przekonany, ale pewne sprawy mnie do niego przekonały.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja też mam podobne doświadczenia - dodatkowe parę groszy na czarną godzinę nie zaszkodzi.

    OdpowiedzUsuń
  12. Dzięki za ten wpis, przypomniałaś mi o czymś takim jak PKZP:) W poniedziałek zorientuje się ile mogę wziąć i popchnę troszkę swój kredyt do przodu...

    OdpowiedzUsuń
  13. @ Andrzej

    Słusznie - trzeba korzystać ze swoich przywilejów.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nalżę do KZP od dawna ledwo spłacę jedną, biorę drugą pożyczkę i jeśli nie wydaję, to zarabiają na lokacie czy koncie oszczędn.
    Właśnie mój wkład przekroczył kwotę maksymalnej pożyczki, czyli ten biznes przestaje się opłacać więc niedługo się wypisuję.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja wypłacam co jakiś czas zgromadzony wkład lub wykorzystuję go do spłaty raty.

    OdpowiedzUsuń

Miło mi będzie jeśli podzielisz się ze mną swoją opiną!
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś to koniecznie polub 
blog Kobieta Zaradna Finansowo na Facebooku!