Bogatym Być, czyli Kobieta Zaradna Finansowo: Dlaczego etat jest fajny?

Dlaczego etat jest fajny?

Wielu blogerów dążących do niezależności finansowej krytykuje pracę na etacie. Dziwi mnie to gdyż wielu z nich to studenci, którzy nie mają żadnego doświadczenia zawodowego - ani w prowadzeniu własnej działalności ani w pracy na etacie. Definicja niezależności finansowej to sprawa indywidualna - jedni z nas nie chcą pracować wcale wypracowując źródła dochodu pasywnego, inni chcą pracować, ale mniej niż do tej pory a inni po prostu chcą czuć się bezpieczni finansowo pracując tak jak do tej pory.
Powszechna dezaprobata dla pracy na etacie sprawia, że tego typu praca oceniana jest jako mniej wartościowa - zarówno pod względem wysokości zarobków jak i czasu poświęconego na jej wykonanie, oraz stosunku tych elementów względem siebie.

Znam takich przedsiębiorców, którzy zarabiają tyle co ja pracując taką samą ilość czasu co etatowy pracownik, znam też takich przedsiębiorców, którzy zarabiają sporo więcej ode mnie pracując nawet 12 godzin dziennie. Oczywiście są też tacy, którzy pracują mało a zarabiają nieproporcjonalnie dużo - to ta grupa w której każdy z nas chciałby się znaleźć. Zanim jednak tak się stanie warto sobie przypomnieć, co sprawia, że mimo wszystko niektórzy z nas uważają, że warto pracować na etacie.

Oto moja subiektywna lista powodów, dla których uważam, że etat jest fajny:

  1. wypłata - stały przypływ gotówki
  2. dodatki do wypłaty - premie, bony, dodatki
  3. płatne urlopy wypoczynkowe, okolicznościowe
  4. płatne zwolnienia lekarskie
  5. urlop macierzyński, wychowawczy, ojcowski (tacierzyński)
  6. możliwość skorzystania ze zwolnienia lekarskiego w przypadku choroby dziecka
  7. tańsze ubezpieczenie (w grupie taniej)
  8. fundusz świadczeń socjalnych - wczasy pod gruszą, dofinansowanie żłobka, nisko oprocentowane pożyczki
  9. kasa zapomogowo-pożyczkowa - nieoprocentowana pożyczka
  10. pracodawca pilnuje rozliczeń
  11. doświadczenia w pracy na etacie często są bazą do podjęcia własnej działalności
  12. bezpłatne lub dofinansowane szkolenia, kursy, studia
Tak jak wspomniałam powyżej, powody, które podaję są subiektywne - coś co ja uważam za zaletę, ktoś może uznać za wadę. Piszę o nich przede wszystkim z perspektywy kobiety i matki, która zamierza jeszcze urodzić kolejne dziecko. Stabilność jaką daje etat jest nieoceniona i może się ona przydać na wielu etapach naszego życia. Jestem zdecydowaną zwolenniczką łączenia dobrych rozwiązań dlatego etat połączyłabym z własną działalnością gospodarczą lub inną dodatkową działalnością zarobkową. Etat nie musi traktowany jako zło konieczne - czasem może okazać się rozwiązaniem dobrym lub bardzo dobrym. Może też warto wypróbować pracę na etacie nim wypowiemy się na jej temat.

19 komentarzy:

  1. Warto wspomnieć o okazjonalnym dochodzie pasywnym...:) Mało kto patrzy na to w ten sposób, ale urlop jest właśnie "dochodem pasywnym". Byczymy się na plaży, a pieniądze i tak dostaniemy. Przy własnej DG nie ma zazwyczaj tak różowo. Tam ilość zarobionych pieniędzy częściej jest wprost proporcjonalna do włożonego wysiłku.
    W skrócie - zgadzam się z Twoim wpisem:) Niech każdy szuka swojej drogi, a nie przejmuje wzorce innych. Pamiętajmy, że są osoby, które po prostu chcą pracować na etacie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobry artykuł. Najlepiej po prostu odnaleźć się w tym, co się lubi. Z górki łatwiej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Etat nie byl dla mnie zly, ale doszlam do pewnej granicy i nie moglam juz tego zniesc.

    Zdobyte doswiadczenie pozwolilo mi na lapanie krotkoterminowych kontraktow za wieksze pieniadze. Nie zalezy mi na bezpieczenstwie jak autorce posta.

    A to, ze osoby, ktore tak naprawde nawet nie popracowaly na etacie, na stanowisku umyslowym, tak go demonizuja, to juz dawno ignoruje. Trudno dyskutowac z kims, kto jest teoretykiem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapomnialam dodac, ze zaleta etatu jest to, ze o okreslonej godzinie rzuca sie wszystko i zapomina o pracy. Podobnie mam na kontraktach, wiec dla mnie to idealne rozwiazanie.

    Nie chcialabym zawracac sobie glowy tym, czy z firma wszystko ok, czy moge pojechac na urlop itp.

    OdpowiedzUsuń
  5. @ Lukasz

    "okazjonalny dochód pasywny" - bardzo podoba mi się to określenie. Każdy potrzebuje wypoczynku a osoby , które mają DG odpoczywają zdecydowanie mniej co niesie za sobą określone konsekwencje.

    @ Blofi

    ...Wiedzieć co się lubi... - oto klucz do sukcesu. Pozdrawiam!

    @ Richmond

    Wyjść z pracy i nie myśleć o niej to zdecydowana zaleta etatu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Powody jak najbardziej subiektywne. Bo kasy zapomogowo-pożyczkowej, premii, bonusów i dodatków u nie ma u bardzo wielu pracodawców. A ciekawe dofinansowania z ZFŚS, jeśli w danej firmie jest, to czasem sfera marzeń tylko :D Ale absolutnie zgadzam się, że dla niektórych w ściśle określonych przypadkach praca na umowę o pracę to najlepsze wyjście, nawet jeśli 3,4,5 można mieć bez problemu także będąc przedsiębiorcą ;) Bo wszystko zależy od człowieka i jego potrzeb.

    @Richmond,
    masz całkowitą rację, granice są niestety ściśle wytyczone na etacie, zwłaszcza dla kobiet. Marzy mi się taki poziom bezpieczeństwa, by móc rozwiązać całkowicie dyktowane warunki przez pracodawcę (lub ewentualnych przyszłych) i robić dla niego tylko tę część pracy, którą uwielbiam - pisanie. Daleko mi w tym względzie do twojej sytuacji, ale pracuję by dystans zmniejszyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. W dużych firmach możliwości są większe, w mniejszych bywa różnie bo wszystko zależy od chęci i możliwości finansowych przedsiębiorcy. Jeśli prowadząc DG dobrze nam idzie i zarabiamy dobrze to faktycznie możemy mieć płatne urlopy i inne dodatki - sami możemy je sobie wypłacić. Pytanie tylko w przypadku jednoosobowej firmy nasz biznes na tym nie ucierpi.

    OdpowiedzUsuń
  8. Większość zalet, które wypisujesz to są tak naprawdę "ukryte koszty" etatu - wszelkie świadczenia, premie, urlopy itd. - to jest przecież płacone z Twojej pensji. Znaczy to tyle, że kosztujesz pracodawcę sporo więcej niż faktycznie Ci płaci.

    Podsumowując, 5k netto na etacie to więcej niż z jakiejkolwiek innej formy zarobku, bo masz dodatki. Tym niemniej ten sam pracodawca mógłby Ci płacić 7k jeżeli będziesz z nim współpracować np na zlecenie. Dodaj więc te 25% pensji, których nigdy nie zobaczysz, bo masz płatny urlop i inne świadczenia.

    Pytanie jakie należy tu postawić to: Czy lepiej samemu sobie wszystko organizować, czy płacić ryczałtem za usługi, które prawo nakazuje realizować pracodawcom dla swoich etatowców.

    Wcale nie staram się sugerować co jest lepsze.

    OdpowiedzUsuń
  9. @Karolino,
    Przecież 4 i 5 zapewnia ZUS za to, że odprowadzasz składki. Ba, ostatnio nawet kwestia wysokiego zasiłku macierzyńskiego młodych przedsiębiorczych mam to temat rzeka sporów z ZUS.
    3 także można sobie zapewnić, zależy od rodzaju działalności, ja w umowie z głównym kontrahentem mam zagwarantowaną stawkę także za okresy w których nie jestem do ich dyspozycji ani nie dostarczam im zamówień, jak np. własne chorobowe, czy określona liczb wolnego w roku. Może niekoniecznie jak w umowie, ale dla mnie nawet korzystniejsze niż na etacie ;)

    Niestety, p. Żółtowski ma rację. Koszty zatrudnienia dla pracodawcy to takie kwoty, z których pracownik na etacie zobaczy niewielką część..

    OdpowiedzUsuń
  10. @ Michał Żółtowski

    Zdaję sobie sprawę, że dodatki o których piszę to tzw. ukryte koszty etatu, ale zgadzam się na nie - przynajmniej na razie - bo uważam, że w mojej sytuacji ciężko byłoby mi znaleźć pracę na równie dobrych warunkach (nie mówię tu tylko o stronie finansowej). Wychodząc z pracy nie muszę martwić się czy jutro będę miała zlecenia i co zrobię jeśli nagle rozchoruje mi się dziecko. Podkreślam subiektywny charakter mojej wypowiedzi.

    @ W Kreciej Norze
    "Przecież 4 i 5 zapewnia ZUS za to, że odprowadzasz składki." - zdaję sobie z tego sprawę, jednak wszystko zależy również od profilu prowadzonej działalności: czy możemy sobie pozwolić na dłuższą nieobecność w pracy i jak nasze nieobecności będą traktowane przez zleceniodawców i klientów. Spróbuj spojrzeć na to z szerszego punktu widzenia.
    Moje dziecko choruje średnio 2 razy w miesiącu - czy firma wytrzymałaby na rynku przy takiej ilości nieobecności? Dla mnie to nie jest dobry moment na własną działalność - zauważ, że nie krytykuję DG a jedynie wypunktowuję cechy etatu, które uważam za korzystne dla mnie i w mojej obecnej sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
  11. dobrze napisane! Tylko są też ludzie dla których etat nie jest fajny stanowi jedynie konieczność niezbędną do przetrwania i zapewnienia sobie bytu , z drugiej strony jak ktoś ma pomysł na biznes i dostęp do srodków na jej rozpoczęcie to chyba warto zaryzykować lepiej ciężko pracować 8 godzin na własny rachunek niż czyj :)

    OdpowiedzUsuń
  12. To prawda praca na DG to poświęcenie 100%, bo nam zależy. Ale można tak sobie ostawić zlecenia stałe wykonywane dla firm np. doradztwo, analizy itp. (na zasadzie umowy zlecenia, dzieło) iż daje to podobny efekt jak etat, tylko że sami płacimy sobie ZUS i pracujemy nie od.... do....
    Zachęcam do zakładania firm, bo Polsce potrzeba tego.... a nie wzrostu urzędników!....opłacanych z ciężko zarobionych naszych dochodów (pł.podatki itp.)
    Anna MR

    OdpowiedzUsuń
  13. @Karolina
    Mitem jest, że we własnej firmie trzeba być dyspozycyjnym 24 h na dobę, tak samo mitem jest że pracodawca przyjazny młodym mamom wytrzyma tego rodzaju nieobecności.
    Po prostu zależy od sytuacji, a jeśli ty jesteś w takiej komfortowej że ci po prostu wszystko ułożyło po twojej myśli - to ok.
    Chyba obie podkreślamy subiektywność własnych wypowiedzi, a jednocześnie do końca usiłujemy polemizować ze zdaniem innym ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. @ Anna

    Wszystko zależy od punktu widzenia i etapu życia na którym się znajdujemy. Etat to nie jest mój docelowy plan, ale na razie nam razem po drodze.

    @ anomimowy

    To jakie mamy możliwości zależy od profilu prowadzonej działalności, nie wszystko można zautomatyzować.
    I nie każdy urzędnik/pracownik biurowy opłacany jest z podatków - pracuję w prywatnej firmie i na brak pracy papierkowej nie narzekam :)

    @ W Kreciej Norze

    Masz rację - straszny ze mnie uparciuch :) Wiem, że DG ma dobre strony - tyle, że nie dla mnie i nie teraz, dlatego ciągle podkreślam subiektywny ton mojej wypowiedzi :) Cenię bardzo, że masz własne zdanie!

    OdpowiedzUsuń
  15. Dla mnie etat ma jedną, zasadniczą wadę - uwiązanie do jednego pracodawcy i stopniowe uzależnianie się od niego. Dodatkowo, osoby na etacie często nie mogą skorzystać z nadarzających się okazji, zarówno finansowych jak i po prostu życiowych. Ja jednak wybiera freelancing:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Uważam, że etat nie musi być złem. Jednak punkt widzenia może być inny dla różnych osób. Z jednej strony masz rację, że wielu młodych ludzi nie spróbowało takiej pracy a się wymądrza, z drugiej strony nie potrzeba czegoś koniecznie spróbować aby wiedzieć, że to nie dla mnie.

    Powody, które wypisałaś niby są fajne i w większości przypadków pewne. Jednak są to ukryte koszty, o czym wspomniał kilka komentarzy wyżej Michał. Niektórzy będą widzieli więcej plusów w etacie a inny w prowadzeniu DG.

    Ja osobiście przerobiłem na własnej skórze kilka etatów i z przekonaniem mogę powiedzieć, że to nie dla mnie. Teraz otwieram własną firmę i mógłbym wypisać wiele powodów, dla których jest lepszą formą pracy niż etat.
    Oczywiście nie dyskryminuję tych, którzy pracują na etacie ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. @ Bogata kobieta

    Masz rację - etat wiąże nas z pracodawcą, a to czy możesz skorzystać z życiowych okazji zależy bardzo często od pracodawcy.

    @ Sukcesman

    Żeby wszystko było jasne - ja też dostrzegam wady etatu, nie demonizuje własnej DG i cieszę się, że znalazłeś własną, najlepszą dla Ciebie drogę.

    OdpowiedzUsuń
  18. A wszystkie te bajery "za zupełną darmochę" sponsoruje wyzyskujący nas przez pozostały czas pracodawca. :)

    Zauważyłem, że miłość do etatu jest tym większa, im więcej wypowiadający się posiada chromosomów X, potomstwa i innych zobowiązań. Bez urazy oczywiście. :)

    Studenci walczą zatem u podstaw póki mogą i o ile wierzyć osobom, które w biznesowej części swojego życia coś osiągneły, to najlepsza pora na walkę z systemem, bo do pracy na etat łatwiej jest pójść niż się z niej wyrwać, a wtedy pracujemy całe życie na czyjeś przyjemności.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ostro powiedziane! ale cenię szczerość. Warto zrozumieć też, że chromosomy X, szczególnie te w "okresie rozrodczym" są dyskryminowane na rynku pracy - przed, po i w trakcie ciąży, więc nie ma się co dziwić, że "kochają" etat. A studenci niech walczą...

    OdpowiedzUsuń

Miło mi będzie jeśli podzielisz się ze mną swoją opiną!
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś to koniecznie polub 
blog Kobieta Zaradna Finansowo na Facebooku!