Bogatym Być, czyli Kobieta Zaradna Finansowo: Dobry zwyczaj: Nie pożyczaj!

Dobry zwyczaj: Nie pożyczaj!

Rzadko dzielę się na blogu swoimi porażkami. Pracuję intensywnie nad tym aby w moim życiu było ich jak najmniej.

Łatwo chwalić się sukcesami, trudniej mówić o kryzysach i problemach, bo choć dzięki nim uczymy się wiele to jednak niesmak porażki pozostaje gdzieś z tyłu głowy.





Przysłowia kryją w sobie wiele mądrości i czasem warto z nich skorzystać:

"Dobry zwyczaj, nie pożyczaj"


Czy zdarzyło się Wam kiedyś pożyczyć komuś pieniądze czy podżyrować pożyczkę?

O ile przy pożyczaniu własnych pieniędzy jesteśmy dość czujni (w końcu pożyczamy własne pieniądze), tak przy żyrowaniu poziom czujności i uwagi zwykle się obniża, szczególnie przy pożyczaniu małych kwot, gdzie nie stosujemy żadnych dodatkowych zabezpieczeń.

Nie będę tu poruszać "pożyczek na tzw. gębę", gdzie gwarancją jest wyłącznie słowo pożyczającego.

Zwykle jesteśmy w dobrych relacjach z pożyczkobiorcą i zakładamy, że nic złego się nie wydarzy. Nie można być w większym błędzie.

Gwarancją spłaty nie są ani więzy rodzinne, ani dobre i przyjazne relacje. Czasem nawet fakt, że pożyczkobiorca ma pieniądze nie jest gwarancją spłaty. Bo, poza posiadaniem pieniędzy do spłaty zobowiązań, potrzebna jest jeszcze wola, czyli chęć do spłaty długu.

Oczekuj nieoczekiwanego


W ubiegłym roku zdarzyło mi się podżyrować koledze pożyczkę. Pracowaliśmy razem w jednej firmie 10 lat. Jego staż pracy w tej firmie był prawie dwukrotnie dłuższy. Rata spłaty pobierana była bezpośrednio z jego pensji, przed przelaniem wypłaty na jego konto. Kwota pożyczki nie była duża a okres spłaty ok. 18 miesięcy. Nie miałam podstaw spodziewać się żadnych niespodzianek.


Kilka miesięcy po wzięciu pożyczki kolega poszedł na zwolnienie lekarskie, ale spłaty nadal regulowane były z jego pensji. Tak minął prawie rok, po którym umowa o pracę została rozwiązana z nieznanych mi przyczyn.  Tymczasem dług pozostał a kontaktu z dłużnikiem brak.

Kwota pozostała do spłaty była co prawda niewielka, ale niesmak pozostał...

Jak się zabezpieczyć?


To zdarzenie to nauczka dla mnie i przestroga dla Was.

Długoletnia znajomość, długi staż pracy i w końcu sama praca, z której uzyskiwane dochody miały spłacać pożyczkę nie pomogły w dobrym zabezpieczeniu spłaty, nie były dobrą gwarancją.

Co jeszcze mogłam zrobić?

- zorientować się lepiej w sytuacji życiowej "kolegi" (relacje z żoną, czy pożyczał pieniądze od innych osób i czy dotrzymywał spłaty)

- sprawdzić dane osoby w Biurze Informacji Kredytowej

- i na koniec: mogłam nie podpisywać pożyczki, bo nikt nie może mnie do tego zmusić. Po prostu.

Pamiętajcie, że jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości to niczego nie podpisujcie!

Jeśli macie jakieś swoje pożyczkowe doświadczenia to zapraszam do podzielenia się nimi w komentarzu.



Zapisz się na newsletter.
Wpisz adres email.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Miło mi będzie jeśli podzielisz się ze mną swoją opiną!
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś to koniecznie polub 
blog Kobieta Zaradna Finansowo na Facebooku!