Rzeczy, których potrzebuję aby dobrze zacząć dzień

Doba ma tylko 24 godziny i nie wiem jak Wasza, ale moja za nic nie chce się rozciągnąć. Codziennie wstaję około godziny 5.15 rano i od razu wskakuję na pełne obroty.

Sielskie poranki, w czasie których medytuję czy czytam brzmią niezwykle romantycznie i atrakcyjnie. Tylko skąd wziąć ten dodatkowy czas na jogę czy poranne bieganie?

Mój poranny plan jest prosty i skuteczny, a przy tym maksymalnie skondensowany czasowo. Opiera się na prostym schemacie, bo kiedy działamy szybko to musimy postępować według sprawdzonych i niezawodnych reguł. Jest on też na tyle uniwersalny, że z dobrym rezultatem zastosuje go KAŻDA osoba.




Wierzcie mi lub nie, ale mój dobry poranek zaczyna się już dzień wcześniej. Wieczorem, zanim położę się spać przygotowuję wszystko lub prawie wszystko na kolejny dzień:
- sprawdzam prognozę pogody na kolejny dzień
- zmywam naczynia, by nie robić tego rano
- szykuję/ prasuję ubrania
- mąż przygotowuje śniadania dla nas do pracy
- kompletujemy i pakujemy wszystkie rzeczy, o których wiemy, że będą potrzebne kolejnego dnia np. torba na basen
- wieczorem myję również włosy, bo ich wysuszenie i ułożenie zajęłoby mi rano zbyt wiele czasu

Robię wszystko, co mogę, by następnego dnia rano nie oszaleć pod natłokiem ważnych i superważnych spraw do odhaczenia. I tak jak podkład jest bazą pod makijaż, tak moje wieczorne przygotowania są podstawą mojego kolejnego udanego dnia.

A mój poranek wygląda następująco (kolejność nieprzypadkowa):

1. Pobudka o godz. 5.15 - wstaję zawsze jak tylko usłyszę budzik, bo inaczej znowu szybko zapadam w sen, a poza tym uwielbiam poranną ciszę i mój czas dla siebie, kiedy mąż i dzieci jeszcze śpią.

2. Rozciąganie/przeciąganie - pobudza układ krążenia, kiedy w zasięgu nie ma kawy.

3. Wypijam szklankę wody i jeśli akurat stosuję to połykam witaminy. Tak czy inaczej szklankę wody zawsze wypijam, bo później w biegu zapominam a wtedy łatwiej o zmęczenie, choć dzień się dopiero zaczął, czy o ból głowy.

4. Poranna toaleta, makijaż, ułożenie włosów zajmuje mi maksymalnie 25 minut.

5. Włączam radio - muzyka łagodzi obyczaje, wprowadza przyjemną atmosferę i pomaga mi obudzić dzieci.

6. Nakładam na twarz mój ulubiony uśmiech ;) i o 5.45 budzę rodzinkę.

7. Ubieram się i właściwie jestem gotowa do wyjścia.

Oczywiście, w międzyczasie, razem z mężem pomagamy dzieciom w ubraniu się, porannej toalecie i ścieleniu łóżek, etc.

8. Kiedy wychodzę z domu i zamykam kluczem drzwi, zawsze dodatkowo sprawdzam łapiąc za klamkę czy na pewno zamknęłam drzwi, aby później nie zastanawiać się nad tym czy drzwi na pewno zostały zamknięte. Czy tylko ja tak mam?


Jak widzicie prosty i sprawdzony schemat sprawdza się u mnie najlepiej. Wczesne wstawanie rozpoczęłam zupełnie niedawno, bo w czerwcu. Jeśli szukasz porad jak zostać rannym ptaszkiem to koniecznie zapoznaj się z moim wpisem na ten temat [klik]. We wrześniu planuję dodatkowo wprowadzić ciepłe śniadania "na szybko", jeśli macie pomysły lub sprawdzone przepisy to podzielcie się proszę w komentarzu.

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina


Zapisz się na newsletter.
Wpisz adres email.




Komentarze

  1. Sama należę do tak zwanych rannych ptaszków tak wiec nigdy nie miałam problemu ze zwleczeniem się z łóżka... .Gorzej jst u mojego męża. Nastawia sobie budzik po 10 razy ale i tak nie jest w stanie obudzić się o określonej godzinie. Często zasypia i potem szybko wstaje i biega w mieszkaniu w popłochu. Podczas gdy sama jestem już wyszykowana i gotowa do pracy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super wpis! Ja także ostatnio zawsze rano woda i witaminki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wstawanie o 5:45 to raczej nie dla mnie ;)

      Usuń
  3. Super wpis. Podziwiam Cię za tak dobrą organizacje, dzięki której można wykorzystać każdą minutę w dobry sposób.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Miło mi będzie jeśli podzielisz się ze mną swoją opiną!
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś to koniecznie polub 
blog Kobieta Zaradna Finansowo na Facebooku!